Pareżki – Poligon Stablack

Była połowa 1944 roku, a najpóźniej styczeń 1945 gdy w tajemnicze miejsce koło jakiejś wsi zapomnianej przez wszystkich zajechała kolumna ciężarówek. Oficerowie SS wyprowadzili grupę ludzi ze skrzyniami. Poszli z nimi na pobliskie wzgórze, do lasu czy pałacu. Potem było słychać tylko długie serie z karabinów maszynowych… 

Niedaleko wsi Pareżki znajduje się góra, dziwna, bo wysoka. Zadziwiające jest także to, że równo jej połowę zajmuje las. Na jej szczycie znajdują się resztki okopów oraz budki telefonicznej wartownika. Widok z góry jest oszałamiający. W słoneczne dni widać wszystko w promieniu kilkunastu kilometrów. Całe wzgórze pokryte było siecią elektryczną przystosowaną do przewodzenia prądu o wysokim napięciu. Drenaż czynny był jeszcze do niedawna 
z czego skwapliwie korzystali okoliczni chłopi robiąc wodopoje dla bydła przy wylotach rur. 

Jeszcze w 1935 roku w Pareżkach Wermacht utworzył ośrodek badań nad artylerią. W tym samym roku powstały koszary w Kamińsku (obecnie więzienie), które wizytował Hitler. Trzeba pamiętać, że jest to rok szczególny dla historii III Rzeszy. Wtedy rozpoczęto masowe zbrojenia. Zapewne dlatego na siedzibę poligonu artyleryjskiego wybrano Pareżki leżące w sercu Prus, z ogromną górą kryjącą niezbadane do dziś sztolnie. 
W 1952 roku analitycy polskiego Sztabu Generalnego badali zdjęcia lotnicze góry w Pareżkach. Wykreślono trasy zmechanizowanych patroli pilnujących ośrodka, linie zasieków, zasypane wjazdy do podziemi. Szybko zdjęcia i wykresy ukryto w teczkach z napisem „Tajne”. 

W tym samym czasie do Pareżek przybył patrol saperski z Jerzym Stabachem. On to wszedł do jeszcze niezasypanej sztolni na górze. Zobaczył tylko ciemność, szalunek, wodę i zjazd pod kątem 30 stopni w dół. Z drugiej strony wzniesienia znajdowały się cztery wjazdy. Wszystkie zasypali Niemcy. Wiemy, że część sztolni mogło być wykopanych jeszcze 23 września 1943 roku

Co kryje wnętrze tajemniczej góry? Czemu tego miejsca Niemcy tak pilnie strzegli w czasie II wojny światowej? 

Do tego szeregu pytań można dorzucić jeszcze jedno:Otóż po zorganizowanej dwa lata temu wyprawie eksploratorów do Pareżek we wsi pojawił się mężczyzna w mundurze polskiego sapera. Mówił do mieszkańców, żeby nikomu nie pozwalali kopać. Żaden z dowódców okolicznych jednostek saperskich nie upoważnił swojego podwładnego do takich działań propagandowych. 

Ciekawostką jest fakt,że w Pareżkach ginie ślad po ewakuowanych w te okolice z Królewca pod koniec drugiej wojny światowej dziełach sztuki, głównie obrazów z muzeów Kijowa i Charkowa. 

Wiadomo jest też,że wewnątrz tajemniczej góry koło Pareżek z pewnością znajdują się podziemia. Prace prowadzone w lesie na północno-zachodnim zboczu tej góry ujawniły pozostałości drewnianej obudowy tunelu. Nie udało się jednak przekopać całego zawału. Z relacji miejscowej ludności wynika bowiem, że wejście do tych podziemi zostało zawalone najprawdopodobniej już w 1945 roku, chociaż jeszcze do końca lat czterdziestych prowadziły tu tory kolejki. Obok zawalonego wejścia znaleziono słupek betonowy z datą 23.09.1943. Drugie wejście na zboczu południowo-wschodnim jest również zawalone,ale wygląda na to że zawał jest na odległości mniej więcej 3 metrów,wiadomo jest też,że jeszcze w latach  pięćdziesiątych było ono drożne. Miało drewnianą obudowę i biegło prawdopodobnie pod kątem około 30 stopni w dół. Płetwonurkowie przeszukali również jeziora: Martwe i Głębokie. Zbadano także tajemniczy obiekt żelbetowy, stojący w lesie koło Kamińska, w pobliżu drogi do Pareżek. Stwierdzono, że posiada on drugą kondygnację podziemi.


Na przedpolu tego poligonu znajdował się Stalag I A Stablack.
Przewinęło się przez niego około 255 000 więźniów.
Polaków, Belgów, Francuzów a przede wszystkim Rosjan.